poniedziałek, 26 maja 2014

SUBIEKTYWNA "XI" MOGĄCYCH OPUŚCIĆ SERIE A, CZ. 3: ATTACCANTI

Ciro Immobile (ur. 1990) TORINO

(fot. www.goal.com)
Capocannoniere ligi z 22 golami na koncie. Żaden z rzutu karnego, wszystkie z gry! Ogromny talent. Przez wielu skreślony po marnym sezonie w Genoi. Swoim pierwszym na pierwszoligowych boiskach. No to w drugim przeniósł się do Torino i pod okiem Giampiero Ventury eksplodował, tworząc zabójczy duet z Alessio Cercim. Urodzony pod Neapolem, wychowanek Juventusu, król strzelców w barwach Toro. Ładna mieszanka! Oba turyńskie zespoły zresztą dzielą między sobą prawa do karty zawodniczej Immobile. Juve go nie chce, stawia na innych. Toro chciałoby go zatrzymać, ale nie ma argumentów, bo zgłosiła się Borussia Dortmund, która szuka następcy Roberta Lewandowskiego. No i teraz szarpanina, podbijanie ceny. Immobile chce iść grać do Dortmundu, Juve zaakceptowało ofertę bez poinformowania współwłaściciela karty i prezes Granaty, Urbano Cairo, się wściekł. W efekcie Niemcy zapłacą pewnie 20-25 mln, które turyńczycy rozdzielą między siebie.

Paulinho (ur. 1986) LIVORNO

(fot. www.tuttosport.com)
Jego 15 goli dla beniaminka z Livorno nie wystarczyło do uniknięcia degradacji. Gli Amaranto w przyszłym sezonie znów będą grać w Serie B. Z klubu odszedł dotychczasowy prezes, Aldo Spinelli, którego zastąpi Stefano Bandecchi. Szarą eminencją klubu ma być Luciano Moggi, bez którego akceptacji nie przejdzie żadna decyzja techniczna. Mimo tak ambitnych planów, Paulinho raczej nie zdecyduje się na pozostanie w Toskanii i walkę na drugim froncie. Nie brakuje ofert z Serie A, jak choćby od Torino, lecz napastnik zapowiedział, że najprawdopodobniej opuści Włochy.

Robinho (ur. 1984) MILAN

(fot. www.goal.com)
Niegdyś największy talent brazylijskiej piłki. Dziś na peryferiach poważnego grania. Robinho barwy Milanu reprezentuje już cztery lata i każdy kolejny był gorszy od poprzedniego. Mimo zapewnień kolejnych trenerów (Allegri, Seedorf) o jego doskonałej dyspozycji na treningach, nie potrafi przekuć tego na ligowe potyczki. O jego odejściu spekulowano już ubiegłego lata. Wówczas kontrakt Robinho... został przedłużony! W zamian za prolongowanie umowy, gracz zgodził się na obniżkę zarobków z 4 mln netto za sezon do 2,5 mln netto za sezon. Po zakończeniu sezonu 2013/14 ponoć pytało o niego Flamengo, choć nie sądzę, by tonący w długach klub z Rio de Janeiro stać było na gwiazdorską pensję Binho, z której zrezygnować nie chciał nawet dla swojego ukochanego Santosu. Drugą możliwą opcją jest transfer do MLS. O zatrudnieniu "Króla dryblingu" marzą właściciele Orlando City. Ci sami, którzy chcieliby sprowadzić również Kakę. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza